Kiedy jest ten idealny moment? ... czyli o testowaniu swoich pomysłów i założeniu zespołu muzycznego.

Nigdy nie nastąpi ten idealny moment. Trzeba swoje pomysły jak najszybciej sprawdzać, analizować, wprowadzać poprawki i rozwijać nie czekając na sprzyjającą chwilę. Ona nigdy nie nadejdzie, ale zawsze jest dobra pora na nową lekcję. Tego się nauczyłem bardzo dobrze zakładając zespół muzyczny i o tym dzisiaj słów kilka.




Ten idealny moment
Gram na gitarze już około 5-6 lat. Przez ten czas poza kilkoma przygodami i występami na jam session nie grałem nigdy na poważniej w jednym zespole. Miałem wiele wymówek, by rozkręcić coś większego: przerobić jeszcze 1 szkółkę gitarową, muszę mieć lepszą technikę, wiedzę, najpierw nagrać X własnych utworów, żeby mieć z czym wyjść do ludzi, lepszy sprzęt... Dużo ćwiczyłem, grałem w domu, ale założenie zespołu odkładałem na później, gdyż "to nie był ten moment".

Może znacie te perfekcjonistyczne uczucie, które motywuje do tego, by zrobić coś jak najlepiej, a jednocześnie pojawia się strach przed porażką - by tego nie zepsuć. Myślę, że często pojawia się, gdy chcemy przejść w czymś na poziom wyżej, wtedy blokuje nas z największą mocą wymyślając wymówki.


Odkładanie, aż ... lekcja po kontuzji i operacji barku
W grudniu 2015 zwichnąłem bark, potem miałem operacje, około pół roku zajęło mi powrócenie do pełnej sprawności przez co zostałem wykluczony z gry na gitarze i uprawiania sportów na ten czas. Poziom frustracji spowodowanej niemożliwością robienia tego co kocham i co obrałem sobie za cel był naprawdę wysoki. Wyobraź sobie, że widzisz przed sobą coś co uwielbiasz robić, możesz to chwycić, ale nic więcej, bo fizycznie nie możesz i to trwa przez kilka miesięcy - irytacja na maksa. Jednak wyciągnąłem z tego dużą lekcję.

Nie warto odkładać w czasie niczego co dla nas ważne, bo kiedyś może nastąpić moment, gdzie już będzie za późno - będzie to trudniejsze lub wręcz niemożliwe. 

Jak tylko wróciłem do zdrowia postanowiłem trzymać się myśli powyżej. W tej kwestii uważam, że czas nie gra na naszą korzyść.


Zakładam zespół
Zaczął się rok akademicki. Zrobiłem jeden utwór poglądowy, żeby pokazać innym swoje umiejętności i wizję, napisałem ogłoszenia na grupach na facebooku i zaczęli pojawiać się chętni. Z kilkoma osobami się nie dogadaliśmy, części podziękowaliśmy, aż w końcu wykreowała się nasza czwórka - ja (gitarzysta), basista, klawiszowiec i perkusista. Szybko poszło, jest radość. W sumie udało mi się zrobić to co chciałem - jest dobry skład i zaczynamy grać. Jak się okazuje zacząć jest bardzo łatwo - wystarczą chęci. W tym momencie zachęcam wszystkich, którzy na jakimkolwiek stopniu uprawiają muzykę - napiszcie ogłoszenie, zacznijcie to robić z innymi, będzie fun i szybciej się rozwiniecie. Napiszcie te ogłoszenie, bo wiele osób właśnie na to czeka, lecz nikt nie podejmuje pierwszego kroku. Zrób to, a zrobi się ciekawie ;)




Szukamy wspólnego pomysłu
Z początku i ja się cieszyłem, choć miałem mieszane wrażenie - coś nas łączyło, były chęci, podobny pogląd, poznałem doświadczonych muzyków, mieliśmy wspólną salkę, graliśmy co tydzień, powstawały nowe motywy... ale ciężko było się dogadać. Szukaliśmy więc wspólnego mianownika, który połączyłby naszą grę. Tutaj potwierdził się mój wcześniejszy pogląd. Zespół czy muzyczny czy projektowy zawsze potrzebuje lidera. Bez niego powstaje chaos i zmierza się do nikąd. Tak dryfowaliśmy z pomysłami bez celu, bo każdy po części dokładał coś swojego, ale bez lidera nie ma kierunku. Chciałem przewodzić, ale gdy pozostali mają większe od Ciebie umiejętności staje się to bardzo trudne. Niby masz swoje pomysły, znasz swoje mocne strony, ale gdy widzisz, że ich spojrzenie wnosi dużo więcej, dobrze jest to uszanować. Trudno przewodzić, gdy jednak musisz ciągle przyznawać rację. Podczas tego szukania wspólnego mianownika miałem też okazję bardzo dużo nauczyć się od lepszych ode mnie muzyków co bardzo doceniam - był to dużo szybszy okres rozwoju niż jakbym sam miał do wszystkiego dojść. Poza tym wyczuwając ciekawy projekt doinwestowałem w sprzęt, czego bym pewnie nie zrobił tak prędko, gdyby sytuacja nie była tak sprzyjająca. Krótko mówiąc, założenie zespołu zmusiło mnie do szybszego rozwoju... 


Coś jednak nas różni
... ale nad wspólnym pomysłem wciąż się trudziliśmy. Tak graliśmy przez ok 3 miesiące, aż zacząłem czuć, że coś jest jednak nie tak. Nasze kierunki się rozchodziły w różne strony. Moja wizja opierała się na żywych, raczej gęstych kawałkach z pozytywną energią (taki funk-rock) i do tego starałem się dodawać ciekawe akordy jazzowe. Ich pomysł był odmienny - mało dźwięków, obracanie się wokół jednego motywu, który buja przez cały utwór i z nieco spokojniejszym temperamentem. Spodziewałem się, że będzie trzeba coś zmienić... Zmiana mnie wyprzedziła, bo zespół podziękował mi za współpracę. Dowiedziałem się, że mam za mało doświadczenia, różnimy się na twórczym poziomie, oni mają inną wizję i brakuje mi ogrania z ludźmi. Powiedziałem "Ok", wyjaśniliśmy sobie wszystko i się pożegnałem. Trochę słabo, ale...


Duża lekcja
Odchodząc z zespołu przeanalizowałem historię i doszedłem do kilku wniosków, którymi chcę się podzielić:
  1. Podejmując się realizacji swojego marzenia dostajemy ogromny zastrzyk energii i radości, bo widzimy w tym sens i z czasem zauważymy, że właściwie możemy to osiągnąć - jest motywacja. To coś jak wkroczenie w końcu na odpowiednią ścieżkę, któremu towarzyszy nieustanne uczucie wciągającej przygody. Poza tym, werwa życiowa udziela się też wtedy na inne aspekty życia i szybciej się rozwijasz, masz więcej energii, łatwiej poznajesz ludzi, jesteś pewniejszy siebie, bo po prostu jesteś zadowolony ze swojego życia - robisz to co kochasz. Warto realizować i pracować na swoje marzenia!
  2. Człowiek najszybciej i najlepiej uczy się na porażkach, a doświadczenie na które czekasz zanim się podejmiesz swojego wymarzonego celu możesz zdobyć właśnie próbując chwycić te marzenie. Często zbyt długo planując, przygotowując się tak na prawdę odkładamy to co powinniśmy zrobić. Warto zapytać samych siebie, czy nie możemy podjąć się marzenia już teraz? Może zamiast czekać po prostu trzeba spróbować?
  3. Działając z ludźmi uczymy się dużo szybciej, gdyż szybko dowiadujemy się o tym co robimy źle, jest feedback, możemy przeanalizować sytuację, wyciągnąć wnioski i podjąć pracę nad poprawą. Często druga osoba szybciej dostrzeże w Twoim pomyśle błąd niż Ty sam. Warto wziąć to pod uwagę.
  4. Działając z ludźmi lepszymi od siebie uczymy się najszybciej, bo oni często przeszli już przez to przez co my przechodzimy. Trzeba tylko brać pod uwagę też fakt, że my możemy zmierzać inną drogą i nie wszystko co mówią musi być 100% prawdą. Rady jednak warto wysłuchać.
  5. Warto podejmować się rzeczy, które delikatnie nas przerastają, z założeniem że w trakcie nabędziemy potrzebnych umiejętności - w ten sposób mocno motywujemy się i zmuszamy do pracy. Grunt, aby nie wziąć na siebie zbyt trudnego zadania, ale też nie może być zbyt łatwe. Na idealnym poziomie mamy największą radość i największe wyzwanie, co daje maksymalne skupienie i szczęście -> rozwój (teoria flow).
  6. Robiąc coś co jest trudne, automatycznie wystawiamy się na możliwość porażki, czyli większej ilości lekcji. Tak jak w Dolinie Krzemowej "Willing to fail" - przekonanie, że jak coś się nie powiedzie to dobrze, bo jesteś o ten jeden błąd mądrzejszy. Natomiast zostając w domu nie sprawdzamy swoich umiejętności, a jedyne co mamy to swój osąd, który może być nieprawdziwy. Wychodząc z domu poddajemy się próbie rzeczywistości. Ja na przykład przekonałem się jak wiele muszę się jeszcze nauczyć, żeby uznać siebie za dobrego muzyka.
Dlatego cokolwiek byś nie robił, wyjdź z tym do ludzi. Pokaż swój pomysł i wciel go w rzeczywistość. Szybko okaże się co jest dobre, a co nie. Dowiesz się co warto poprawić, co zostawić i zobaczysz jak sam się z tym czujesz. Jak nie wyjdzie - wyciągnij wnioski, popraw co trzeba i spróbuj jeszcze raz. A jak w końcu wyjdzie to czeka Cię na prawdę duża radość. Tak to moim zdaniem działa. Po prostu zamiast o pomysłach mówić - trzeba je sprawdzaćChowając je dla siebie w domu jedynie bronisz swoje ego przez uszczerbkiem i nie dowiadujesz się prawdy. 

Masz jakiś pomysł? Po prostu to sprawdź, idealny moment jest właśnie teraz ;)


Pozdrawiam i życzę Wam realizowania swoich marzeń, wytrwałości w pracy, próbowania, wyciągania wniosków, wychodzenia do ludzi, słuchania co świat do was mówi i odpowiedniego reagowania na to.
... i sobie też, bo nie zawsze łatwo się przy tym trzymać.

Powodzenia
Poznawacz
Kiedy jest ten idealny moment? ... czyli o testowaniu swoich pomysłów i założeniu zespołu muzycznego. Kiedy jest ten idealny moment? ... czyli o testowaniu swoich pomysłów i założeniu zespołu muzycznego. Reviewed by Poznawacz on 19:34 Rating: 5

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.