Trochę kultury - "Mamma mia"

Kilka dni temu razem z rodzinką wybraliśmy się do Teatru Muzycznego "Roma" na musical pt. "Mamma mia". Kiedyś bym się wahał, ale odkąd pierwszy raz zobaczyłem spektakl "Nędznicy", całkowicie zmieniłem zdanie co do musicali. Znakomicie spędziłem czas , więc pomyślałem, że warto co nieco na ten temat napisać. Nie jestem stałym bywalcem teatrów, nie znam się na tym rodzaju sztuki, ale wrażenia swoje jako odbiorca mam i nimi się dzielę.

Mamma mia

Na wstępie, czym jest musical? Jest to sztuka teatralna, która w dużej mierze składa się z tańca, śpiewu, dialogów i muzyki. Muzyczna strona spektaklu pełni bardzo ważną rolę, można powiedzieć, że przeważa nad dialogiem. 

Sztuka teatralna może niektórym ludziom wydawać się mało atrakcyjna, mniej efektowna niż film 3D z efektami jak u Michael'a Baya. Prawdopodobnie też punktem odniesienia wielu ludzi są spektakle, na których byli w szkole podstawowej lub ogółem w wieku dziecięcym. Sądzę jednak, że jeżeli nie było się na dobrym przedstawieniu, tak na prawdę nie zasmakowało się prawdziwego widowiska. Efekty bowiem są równie widowiskowe jak w dobrym kinie. Sam nie sądziłem, że "Nędznicy" zapamiętam na tak długo - to było genialne! A takie właśnie musicale odbywają się m.in. w Teatrze muzycznym "Roma".

Teatr muzyczny "Roma" znajduje się w Warszawie przy ul. Nowogrodzkiej 49. Byłem tam trzy razy i za każdym razem robił na mnie wrażenie. Duże znaczenie tutaj ma bogata sceneria, która ukazuje miejsce akcji. Nie są to symboliczne przedmioty jak np. same łóżko symbolizujące sypialnie, lecz często przedstawiona jest większa część pomieszczenia. Jak na zdjęciu:


mamma mia teatr Roma

Elementy sceny płynnie się zmieniały co potęgowało wrażenie. Poza scenerią urzekły mnie zabawne dialogi, które potrafiły rozśmieszyć całą salę. Raczej rzadko bywam w teatrze, więc bardzo mi się też spodobało wrażenie oglądania aktorów grających swoje role na żywo. Jest w tym coś co ciężko opisać. Na filmie wszystko jest nagrywane po kilka/kilkadziesiąt razy, potem edytowane, aby wyszlifować cudeńko. Tutaj natomiast wszystko jest żywe, lepiej czuć tę atmosferę. Muzyka jest grana przez orkiestrę, a jako że aktorzy grają przed nami, można bardziej poczuć się uczestnikiem akcji. Podziwiam aktorów teatru, którzy potrafią tak manipulować przekazywanymi widzom emocjami. Mówiąc przekaz emocji mam na myśli sposób ruchów, gestykulacji, tonu i sposobie mowy... czuło się właśnie to, co aktor miał przekazać. Co do mowy, właściwie śpiewu - aktorzy rewelacyjnie popisywali się swoimi głosami i bardzo miło się słuchało solowych wykonów. 

Jeżeli chodzi o fabułę
Akcja dzieje się na jednej z greckich wysp. 20-letnia Sophie, córka Amerykanki prowadzącej tam mały hotelik, przygotowuje się do ślubu. Nie zna jednak swojego ojca, a chciałaby, żeby poprowadził ją właśnie on do ołtarzu. Postanawia więc zajrzeć do pamiętnika matki i poszukać informacji dotyczących ojca. Jednak jak się okazuje Dona (mama Sophie) w okresie możliwego poczęcia miała dość bujne życie towarzyskie, było 3 kochanków. Nie sposób dojść kto jest prawdziwym ojcem, więc Sophie postanawia zaprosić wszystkich trzech byłych mężczyzn matki i spróbuje rozpoznać, który to właściwy. Nie jest to jednak takie łatwe, a sytuacja staje się komicznie skomplikowana.

Pomyślicie sobie, takie romansidło, no cóż, może trochę tak, ale jak na rodzinny wypad bardzo dobrze się bawiłem i stwierdzam, że to był dobry wybór.

Mam nadzieję, że co niektórych zachęciłem i wybiorą taki odmienny sposób spędzenia któregoś weekendu. 

Pozdrawiam


bibliografia:
http://bi.gazeta.pl/im/6b/de/10/z17688683Q,Musical--Mamma-Mia---w-rezyserii-Wojciecha-Kepczyn.jpg
Trochę kultury - "Mamma mia" Trochę kultury - "Mamma mia" Reviewed by Poznawacz on 18:23 Rating: 5

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.